Rufus to wulkan energii, uwielbia biegać jak szalony ale niestety czasem źle się to kończy...
Ostatnio jak zwykle poszłam z nim nad rzekę żeby mógł trochę popływać, ale woda była bardzo brudna i wysoka więc nie miał ochoty do niej wejść, nawet za patykiem. W związku z tym bawił się jedynie na brzegu. Lubie to miejsce ponieważ zazwyczaj nie ma tam ludzi ani psów, czasem jedynie jakiś wędkarz i tyle. Nie muszę się martwić, że Rufus pogryzie się z innym psem czy pogoni sarnę bo ich tu nie ma. ale do rzeczy... Podczas ostatnich wygłupów rozciął sobie łapkę, a wszystko przez "mądrych" ludzi, którzy nie raczą zabrać ze sobą szklanych butelek, a nie raz jeszcze specjalnie je rozbijają i tak moje psisko musiało nadepnąć na którąś i prawie przeciął sobie ścięgno w tylnej łapce. Od razu popędziłam do domu i opatrzyłam zakrwawioną łapkę nie wyglądało to dobrze,, więc zaczęłam szukać weterynarza, który w sobotę po południu mnie przyjmie. Na szczęście okazało się, że bardzo blisko mam Centrum weterynarii San Wet, które serdecznie polecam. Czekaliśmy dwie godzinny w kolejce bo było naprawdę dużo zwierzaków w przychodni. W końcu nadeszła nasza kolej. Rufus oczywiście w kagańcu żeby nie odgryzł rąk weterynarzowi, bo jeszcze mu się nie raz przydadzą ;) Pies po tym jak warczał złowieszczo na weterynarza dostał znieczulenie dzięki któremu zasnął i nareszcie wet mógł obejrzeć ranną łapkę. Okazało się , że miał dużo szczęścia bo nie zostało rozcięte ścięgno, choć było blisko i skończyło się na dwóch szwach i zastrzyku. I tak otumaniony piesek wrócił do domku i długo odpoczywał. Tak mi go było szkoda gdy patrzyłam jak zasypia po tym znieczuleniu. Pomyślałam wtedy o tym jak ludzie, muszą podejmować ciężką decyzje gdy trzeba uśpić ich psa, gdy widzą jak zasypia i już nigdy się nie obudzi... to musi być okropne przeżycie, mi łzy stanęły w oczach gdy on tylko bezwładnie opadał na podłogę, choć wiedziałam, że się obudzi... Mam nadzieję, że moich zwierzaków nigdy to nie spotka.


Czekając w poczekalni widziałam dwa psy: jeden to schorowany staruszek owczarka colie, a drugi malutka chihuahua w ciąży.
Rozmawiałam dużo z właścicielką dwunastoletniego owczarka, opowiadała jak to jej psiak całe życie był zdrowy, nawet nigdy nie rozciął łapki, a teraz wszelkie badania są negatywne, psiak ma poniszczone drogi moczowe, chory pęcherz, nerki, miał gorączkę, ciężko dyszał, jego oczka były przekrwione i ledwo chodził, było mi go tak bardzo szkoda, psa i właścicielki bo było widać, że bardzo go kocha.
Po tej historii zdałam sobie sprawę jak trudno będzie pożegnać kiedyś mojego Rufuska, teraz ma dopiero trzy latka i mam nadzieję, że jeszcze wszystko przed nim, ale kiedyś przyjdzie czas gdy też będzie takim staruszkiem. Co prawda znam psy , które do ostatnich dni były zdrowe i żwawe więc mam nadzieje, że i Rufi taki będzie i życzę tego wszystkim psiakom.
Drugim spotkanym psiakiem była chihuahua, mała, ruda ale za to grzeczna i nie szczekała jak szalona jak większość tych małych piesków, które znam. Od razu było widac, że wkrótce będzie mamusią. Właściciele przywieźli ją na USG i oczywiście nakupili jej witamin i karmę dla suczek w ciąży więc wydawały by się wszystko super i pewnie i tak jest, ale tak się zastanawiam po co ? Po co rozmnażać nasze zwierzaki? Nie brakuje hodowli gdzie można kupić przedstawiciela tej rasy. Jestem zdania, że właśnie tylko z dobrych hodowli lub schronisk powinno się nabywać psiaki, a rozmnażać tylko w renomowanych hodowlach. Rozumiem też rozmnażanie w celu przekazania genów np psiaka który ma super predyspozycje do sportów, osiąga świetne wyniki itp wtedy to wszystko ma sens. Ale rozmnażanie naszych domowych pupili żeby zostać "babcią" bo przecież nasza "psia córeczka" chce mieć dzieci i przy okazji można sobie zarobić...
W przypadku tej psinki i tak jeszcze nie jest źle bo przynajmniej dbają o nią i szczeniaczki, też będą pod opieką weterynarza, ale ile zwierzaczków nigdy nie widzi weta, ani rodzic ani szczeniaczki...?
Pomijam fakt, że sprzedaż szczeniaczków po za zarejestrowanymi hodowlami jest nielegalna ...













Zapomniałam przyznać się, że Rufus posiada instagram ...
Wystarczy kliknąć w ikonkę.
Zapraszam :)

Ostatnio jak zwykle poszłam z nim nad rzekę żeby mógł trochę popływać, ale woda była bardzo brudna i wysoka więc nie miał ochoty do niej wejść, nawet za patykiem. W związku z tym bawił się jedynie na brzegu. Lubie to miejsce ponieważ zazwyczaj nie ma tam ludzi ani psów, czasem jedynie jakiś wędkarz i tyle. Nie muszę się martwić, że Rufus pogryzie się z innym psem czy pogoni sarnę bo ich tu nie ma. ale do rzeczy... Podczas ostatnich wygłupów rozciął sobie łapkę, a wszystko przez "mądrych" ludzi, którzy nie raczą zabrać ze sobą szklanych butelek, a nie raz jeszcze specjalnie je rozbijają i tak moje psisko musiało nadepnąć na którąś i prawie przeciął sobie ścięgno w tylnej łapce. Od razu popędziłam do domu i opatrzyłam zakrwawioną łapkę nie wyglądało to dobrze,, więc zaczęłam szukać weterynarza, który w sobotę po południu mnie przyjmie. Na szczęście okazało się, że bardzo blisko mam Centrum weterynarii San Wet, które serdecznie polecam. Czekaliśmy dwie godzinny w kolejce bo było naprawdę dużo zwierzaków w przychodni. W końcu nadeszła nasza kolej. Rufus oczywiście w kagańcu żeby nie odgryzł rąk weterynarzowi, bo jeszcze mu się nie raz przydadzą ;) Pies po tym jak warczał złowieszczo na weterynarza dostał znieczulenie dzięki któremu zasnął i nareszcie wet mógł obejrzeć ranną łapkę. Okazało się , że miał dużo szczęścia bo nie zostało rozcięte ścięgno, choć było blisko i skończyło się na dwóch szwach i zastrzyku. I tak otumaniony piesek wrócił do domku i długo odpoczywał. Tak mi go było szkoda gdy patrzyłam jak zasypia po tym znieczuleniu. Pomyślałam wtedy o tym jak ludzie, muszą podejmować ciężką decyzje gdy trzeba uśpić ich psa, gdy widzą jak zasypia i już nigdy się nie obudzi... to musi być okropne przeżycie, mi łzy stanęły w oczach gdy on tylko bezwładnie opadał na podłogę, choć wiedziałam, że się obudzi... Mam nadzieję, że moich zwierzaków nigdy to nie spotka.


Czekając w poczekalni widziałam dwa psy: jeden to schorowany staruszek owczarka colie, a drugi malutka chihuahua w ciąży.
Rozmawiałam dużo z właścicielką dwunastoletniego owczarka, opowiadała jak to jej psiak całe życie był zdrowy, nawet nigdy nie rozciął łapki, a teraz wszelkie badania są negatywne, psiak ma poniszczone drogi moczowe, chory pęcherz, nerki, miał gorączkę, ciężko dyszał, jego oczka były przekrwione i ledwo chodził, było mi go tak bardzo szkoda, psa i właścicielki bo było widać, że bardzo go kocha.
Po tej historii zdałam sobie sprawę jak trudno będzie pożegnać kiedyś mojego Rufuska, teraz ma dopiero trzy latka i mam nadzieję, że jeszcze wszystko przed nim, ale kiedyś przyjdzie czas gdy też będzie takim staruszkiem. Co prawda znam psy , które do ostatnich dni były zdrowe i żwawe więc mam nadzieje, że i Rufi taki będzie i życzę tego wszystkim psiakom.
Drugim spotkanym psiakiem była chihuahua, mała, ruda ale za to grzeczna i nie szczekała jak szalona jak większość tych małych piesków, które znam. Od razu było widac, że wkrótce będzie mamusią. Właściciele przywieźli ją na USG i oczywiście nakupili jej witamin i karmę dla suczek w ciąży więc wydawały by się wszystko super i pewnie i tak jest, ale tak się zastanawiam po co ? Po co rozmnażać nasze zwierzaki? Nie brakuje hodowli gdzie można kupić przedstawiciela tej rasy. Jestem zdania, że właśnie tylko z dobrych hodowli lub schronisk powinno się nabywać psiaki, a rozmnażać tylko w renomowanych hodowlach. Rozumiem też rozmnażanie w celu przekazania genów np psiaka który ma super predyspozycje do sportów, osiąga świetne wyniki itp wtedy to wszystko ma sens. Ale rozmnażanie naszych domowych pupili żeby zostać "babcią" bo przecież nasza "psia córeczka" chce mieć dzieci i przy okazji można sobie zarobić...
W przypadku tej psinki i tak jeszcze nie jest źle bo przynajmniej dbają o nią i szczeniaczki, też będą pod opieką weterynarza, ale ile zwierzaczków nigdy nie widzi weta, ani rodzic ani szczeniaczki...?
Pomijam fakt, że sprzedaż szczeniaczków po za zarejestrowanymi hodowlami jest nielegalna ...
Zapomniałam przyznać się, że Rufus posiada instagram ...
Wystarczy kliknąć w ikonkę.
Zapraszam :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz